Prowadzenie bloga na stronie firmowej (cz. 4)

W czwartym odcinku miniporadnika “Blogowanie w firmie” podpowiadamy, jak zatrudnić zewnętrznego blogera do prowadzenia naszego firmowego bloga.

 

Szukając najwłaściwszej osoby do pisania bloga firmowego czasem nie ma co żyć w złudzeniach i należy sobie jasno powiedzieć, że:

  • szef firmy niech zostanie szefem firmy. Na tym zna się najlepiej, a bloger z niego taki, jak z przeciętnego kierowcy TIR-a kombajnista. Może i dałby radę, ale są lepsze sposoby na dobre żniwa.
  • marketingowiec. Hm… byłoby wspaniale, ale ten nasz zupełnie nie potrafi się posługiwać piórem.
  • pracownik firmy. Wierzymy w ludzi i w to, że chętnie podejmują wyzwania. Ale może nasz pracownik zajmie się podniesieniem jakości swojej pracy tak, aby bloger miał o czym pisać?

Zostaje wtedy jedna opcja: bloger zewnętrzny. Profesjonalista – ktoś, kto pisze bloga (lub wiele blogów) od lat, kto z tego żyje i się utrzymuje. No i przede wszystkim, ktoś, kto czuje to specyficzne i ważne medium, jakim są blogi.

 

Bloger zewnętrzny – kiedy i jak go zatrudnić?

Kiedy zatrudniać blogera już wiemy. W zasadzie zawsze wtedy, gdy inne osoby nie podołają zadaniu blogowania na firmowej stronie. Zdanie to niełatwe i najczęściej pomoc z zewnątrz będzie niezbędna. Jak wtedy wybrać blogera?

Po pierwsze, szukaj go wśród… blogerów. Niby oczywiste, a nie do końca. Mogłoby Ci przyjść do głowy powierzyć zadanie blogowania osobie teoretycznie znającej się na słowie pisanym – poloniście, dziennikarzowi, copyrighterowi. Często się jednak w takich przypadkach zawiedziesz. Polonista będzie pisał wypracowania i rozprawki, dziennikarz felietony i reportaże, a copyrighter diabli wiedzą co.

Ty potrzebujesz blogera, który stworzy nie tylko pojedyncze wpisy, ale i zapanuje nad całością bloga. Czyli:

  • Zainstaluje wszystkie potrzebne wtyczki i zadba o ich konfigurację. Poproś o to od razu i nie wynajmuj programistów. Zapłać blogerowi odrobinę więcej, a samodzielnie skonfiguruje CMS’a w którym później będzie pracował. Da radę to zrobić nie gorzej niż programista.
  • Zadba o promocję w social mediach. To obecnie (2013 rok) klucz do promocji w ogóle i zaniedbywanie mediów społecznościowych nie wchodzi w rachubę. Dobry bloger będzie wiedział w jakich serwisach, jak często i w jakim duchu promować wpisy z bloga Twojej firmy.
  • Zadba o odpowiednią częstotliwość wpisów. Oczywiście powinieneś to ustalić w czasie podpisywania umowy z blogerem i odpowiednio uzależnić od tego jego wynagrodzenie. Profesjonalista w tym fachu będzie starał się jednak pisać przede wszystkim systematycznie, a nie tylko wtedy, gdy przyjdzie mu na to ochota.
  • będzie prowadził interakcję z czytelnikami bloga. Odpowie na pytania internautów w komentarzach, pobudzi dyskusję na tematy na których Ci zależy, rozwieje wątpliwości. Będzie genialnym ambasadorem Twojej firmy w internecie. To nie mniej ważne, niż pisanie tekstów na bloga.

 

Co sprawdzić zatrudniając blogera zewnętrznego?

Przede wszystkim sprawdź jego dorobek. Jeśli zgłosi się chętny, który nie prowadzi żadnego bloga – podziękuj.

Czasem będzie tak, że blogerzy do wynajęcia dużo piszą, ale nie pod swoimi nazwiskami. To nie dyskwalifikuje kandydata – ważne, aby potrafił udowodnić, że blog prowadzony dla kogoś anonimowo to faktycznie jego dzieło.

Podczas rekrutacji zorientuj się, czy kandydat ma jakiekolwiek pojęcie na temat branży, którą będzie się u Ciebie zajmował. Jeśli produkujesz przyprawy do kuchni świata, a kandydat jest kucharzem – amatorem, trafiłeś w dziesiątkę. Jednak nie skreślaj od razu kogoś kto o kulinariach nie ma pojęcia. Takiego blogera bez pasji trzeba delikatnie przetestować.

Jak to zrobić? Zadaj mu kilka tematów na wpisy, które chciałbyś zobaczyć na swoim blogu. Albo, jeszcze lepiej, poproś o to, aby sam te tematy wymyślił. Dostarcz źródła, które są potrzebne do napisania tekstów. Poradź, na co zwrócić uwagę. No i oceń rezultaty. Jeżeli teksty będą tym, na czym Ci zależy, trafiłeś na bardzo sprawnego rzemieślnika, który powinien się sprawdzić w roli blogera. Jeśli natomiast kandydat nie będzie potrafił na żądanie napisać na zadany temat, niestety na blogera do wynajęcia się nie nadaje.

 

Czy kontrolować blogera? Ile dać mu swobody?

Powinieneś dać blogerowi możliwie dużo swobody ale bez kontroli, zwłaszcza na początku, się nie obejdzie. Pamiętaj, że jego teksty i inne działania (np. w social mediach) świadczą o Twojej firmie. Pamiętaj też, że po prostu za to płacisz. Nie bój się i nie krępuj się kontrolować swojego blogera.

Nie staraj się jednak ograniczać jego kreatywności, swobody w pisaniu. Nie bój się, jeśli czasem nieco spłyci temat po to, aby internauci lepiej zrozumieli coś, co jest dla nich skomplikowane (dla Ciebie nie jest, bo się na tym znasz). Za to m.in. płacisz blogerowi, aby przekładał na ludzki język to, co w Twoich ustach brzmi zbyt specjalistycznie.

Najlepiej zaraz na początku współpracy ustal granice w jakich bloger może się poruszać. Powiedz otwarcie, że np. w przypadku komentowania cen Twoich usług zawsze chcesz, aby najpierw z Tobą to skonsultował. Lub też, aby nie bał się prosić internautów o krytyczne opinie, bo Tobie również na nich zależy. Ustalcie otwarcie i jasno te zasady. Im lepiej to zrobicie, tym mniej będzie zgrzytów w czasie współpracy.

 

Czy sugerować blogerowi zewnętrzemu tematy do wpisów?

To zależy. Pamiętaj, że blogerzy, nawet ci wynajęci, to ludzie bardzo ceniący sobie swobodę wypowiedzi i wolność w doborze tematów. Jeśli trafisz na prawdziwego profesjonalistę zapewne nie będziesz musiał w ogóle zastanawiać się nad tym, o czym powinien on w Twoim imieniu pisać. Jednak nawet najwybitniejszy bloger do wynajęcia nie będzie w stanie wejść w Twoją branżę tak mocno, jak zrobiłeś to Ty. Dotyczy to zwłaszcza dziedzin w których specjalizacja jest bardzo daleko posunięta.

Jeśli więc produkujesz lekarstwa lub zajmujesz się medycyną, prowadzisz działalność doradczą w zakresie finasów lub jesteś właścicielem laboratorium chemicznego, wiesz doskonale, że przeciętny zjadacz chleba niewiele może powiedzieć o szczegółach Twojej pracy. Zwykle znamy ją pobieżnie. Dotyczy to również blogera.

W takich przypadkach nie bój się umówić z nim na to, że będziesz podsyłał od czasu do czasu jakieś sugestie tematów. Ty wiesz doskonale, że np. w życie wejdzie jakaś szalenie ważna ustawa o finansach – może warto o tym napisać? Lub światowe organizacje zdrowia zaczęły sugerować, aby wprowadzić jakiś nowy typ szczepienia. Media o tym jeszcze nie piszą – daj znać Twojemu blogerowi, może jako pierwsi o tym poinformujecie Polaków?

Pamiętaj jednak, że Twoje sugestie mogą nie spotkać się z entuzjazmem blogera. Może mieć zupełnie inne zdanie na ten temat i uznać, że to, co proponujesz, nie będzie interesujące dla Waszych czytelników. Przegadaj to z nim. Przekonaj go, a jeśli nie uda Ci się znaleźć sensownych (nie siłowych – sensownych!) argumentów – odpuść. Płacisz temu człowiekowi również za to, aby był w pewnych sprawach mądrzejszy od Ciebie.

 

Źródło zdjęć: http://www.flickr.com/photos/nationalmediamuseum/7893553148/. Licencja Commons. Na zdjęciu amerykański pisarz J. B. Priestley.

 

Komentarze